0
nightsight 13 kwietnia 2018 03:23
Dzień dobry!

Święta na emigracji to zawsze trudny okres, kiedy najbardziej daje się we znaki rozłąka z rodziną.
Zrobiliśmy wszystko, żeby spędzić święta w dobrych nastrojach.

Mieszkając w Australii, ma się wrażenie, że każdy weekend to są wakacje.
Często wypożyczamy auto i bierzemy znajomych i kiedy ostatniego dnia przed weekendem światła w wieżowcach sydnejskiego city lekko przygasają a wszyscy udają się do barów, my pakujemy namioty i ruszamy w australijski bezkres pokonując setki kilometrów tak jak w Europie pokonuje się dziesiątki.





Najczęściej jedziemy do Jervis Bay (300km), ale tym razem pojechalismy na
północ do Byron Bay(900km) żeby przenieść się z sydnejskiej jesiennej pogody (25 stopni C) do letniej pogody (+30 stopni C)



W Polsce jak kierujemy się na północ robi się coraz zimniej, W Australii coraz cieplej, Na każde 100-200km +1 stopien

Pierwszą noc spędzilismy w okolicach Port Mcquarie, gdzie odwiedziliśmy szpital dla koali.

Następnie ruszyliśmy do Byron Bay czyli Australijskiego Dziwnówka:

Zobaczcie sami:



Dodaj Komentarz